Nie wiemy czy jest coś przyjemniejszego niż siedzenie w szkole w środowe przedpołudnie? Pewnie każdy coś by tam znalazł. My postawiliśmy na kajaki.
I nie zawiedliśmy się. Na luzie, bez pośpiechu w letnim słońcu daliśmy się ponieść nurtowi Nysy Łużyckiej. Z Parku Mużakowskiego do Żarek Wielkich. Tylko my, kajaki, rzeka i wszechobecna cisza z naturą w tle, czasem tylko lekko zmącona naszymi głosami.
Było fajnie, miło i przyjemnie. Jest niedosyt i mocne postanowienie, że jeszcze wrócimy na kajakowy szlak.
PS. Oliwii też się podobało.
































